O mnie

Nazywam się Natalia Winiarz. Podziel się ze mną swoją wizją, pomysłem, a ja ubiorę je graficznie lub stworzę do nich ilustracje. Nadam im odpowiedni kolor i kształt. Nie tylko po to, aby cieszyły oko, ale również by mogły spełniać swoje zadanie i spełniać Twoje oczekiwania.

Pierwszy zawód jaki zdobyłam to plastyk, drugi – architekt. Zapewne jest to ciekawe połączenie :-) Odkąd pamiętam – uwielbiam tworzyć. W dzieciństwie – szelest składanego papieru, faktura małych kamieni, suche gałązki, pomalowany karton. Tak powstała moja pierwsza makieta – makieta zoo. Zwierzęta były z origami.

A DZISIAJ?

Dzisiaj – zapach kawy, kartki papieru, ołówek, stukot w klawiaturę, Illustrator, Photoshop i leżący na biurku kot. To moje miejsce pracy, własna działalność od trzech lat. Zajmuję się projektowaniem graficznym.

ARTYSTYCZNE EKSPERYMENTY

Zanim ostatecznie podjęłam decyzję o założeniu firmy, po drodze było dużo różnych, artystycznych eksperymentów. Rysowanie, malowanie, rzeźbienie, robienie makiet i projektów na studiach architektonicznych, a nawet witraż. Między tymi wszystkimi rzeczami przewijała się grafika.

Początkowo wykonywałam projekty graficzne dla rodziny, znajomych, później dla fundacji, stowarzyszeń i innych. Aż w końcu założyłam działalność i współpracuję z klientami z Polski oraz z innych zakątków świata.


Eksperymentuję nadal, ale trochę w inny sposób. Stworzyłam Gwarne Ciuchy. Jest to projekt - zbiór grafik z ilustrowaną gwarą poznańską na koszulki oraz inne gadżety.

JAK TO WIDZĘ



Uważam, że otaczanie się pięknymi przedmiotami i obrazami wzbudza w nas pozytywne emocje i sprawia, że dobrze się czujemy. Projekty graficzne oraz ilustracje mogą nas inspirować, skłonić do myślenia, zaskoczyć, być ucztą dla oka. Są znakiem rozpoznawczym firm oraz różnych inicjatyw. Natomiast jednym z moich zadań jest, aby wizualna strona Twoich działań i pomysłów była pozytywnie i właściwie odbierana przez otoczenie.

TROCHĘ PRYWATNIE

Prywatnie jestem Żoną oraz Mamą. Jestem rodowitą Poznanianką, co nie oznacza, że codziennie jemy pyry na obiad ;-) Potrafię cieszyć się z drobnych rzeczy – porannej ciszy, wiewiórki, która przebiega przez ulicę z orzechem w zębach, zapachu gotującej się włoszczyzny na obiad, z żartów mojego Męża, uśmiechu naszej Córki.

OCEAN MOŻLIWOŚCI

Odkąd chwyciłam ster we własne ręce, czuję się wolna. Obrałam konkretny kierunek, chwyciłam wiatr w żagle i płynę. A jeśli chcesz się ze mną skontaktować, wystarczy wysłać e-list w butelce, a ja na pewno go wyłowię i odpiszę.